
Kiedy zobaczyłam jej prototyp na zimowym wonfesie 2012 to
nawet przez myśl mi nie przeszło, że wpadnie w moje ręce. Od tamtego momentu
minęło kilka tygodni. Pewnego dnia siedząc na uczelni, przeglądałam blog
Mikatan. Ot taki codzienny nawyk. Wtedy zobaczyłam zbliżenia prototypu Inori
oraz jej cenę. Po chwili kalkulacji stwierdziłam, że mnie na nią stać i że jest
kompletnie warta tych pieniędzy. Pomysł zamówienia figmy z jej podobizną szybko
opuścił moją głowę i kiedy wróciłam do domu, bez chwili wahania zamówiłam jej
statuetkę.
Byłam nią kompletnie nakręcona, z przyspieszonym biciem
serca oglądałam nowe zdjęcia prototypu oraz śledziłam jej datę wydania, przy
okazji zbierając grosz do grosza.
Jej dynamiczna poza oraz twarz kompletnie mnie oczarowały.
Pal licho, że w anime postać była dość płytka, mało rozbudowana. Miała dobry
design i śpiewała fajne piosenki. Tyle mi wystarczyło, żeby ją polubić. Jestem
jedną z fanek twórczości redjuice’a i supercell. Anime łączące obie te rzeczy
brzmiało jak marzenie. I dlatego tak jak nie spodziewałam się zepsutego finału
serialu, tak nie spodziewałam się smutnego zakończenia z figurką Inori.
Zanim jednak przejdziemy do figurki, sprawdźmy jak była
zapakowana.
Samo pudełko nie było zbyt wielkie co przyczyniło się do
uniknięcia płacenia cła/vatu i użerania się z celnikami na odległość. AmiAmi
też miało lepszy dzień bo użyli pudełka do wysyłki o w miarę sensownej
wielkości. Dziękuję.
Kiedy opakowanie mamy z głowy to co poszło nie tak?
No niestety, przeliczyłam się.
Drugim rozczarowaniem jest zmieniona rzeźba i malowanie
względem prototypu. Wiadomo nie od dziś, że figurki wypuszczone masowo z fabryki
różnią się od dopieszczonego prototypu, którego wyphotoshopowane zdjęcia
ozdabiają strony producenta. Nadrukowane linie mogą być nieco grubsze,
gdzieniegdzie gradient może nachodzić w innych miejscach. No wiecie, takie
duperele, na które nikt nie zwraca uwagi. Gorzej kiedy zmiany dotykają rzeczy
istotnych.
Co jest nie tak z moją Inori?
Po pierwsze jej twarz. Rozmieszczenie oczu, rzeźba nosa oraz
brak błyszczyku na ustach to główne zarzuty. Jej twarz z prototypu, która w
sumie kupiła całą figurkę w moich oczach, w ostatecznym produkcie wygląda
najzupełniej słabo. Patrząc na nią, pryska cały urok. To nie na taką figurkę wydałam
te 300 zł.
Po drugie ostre krawędzie. Nie rozumiem powodu, dla którego jakość wykonania tej figurki jest tak różna od reszty produktów GSC. Na prototypie jej włosy były ostro zakończone a kołnierz nie był obły. Tutaj wszystko jest wyraźnie zaokrąglone i wykonane ‘na odpieprz’. Słyszałam głosy obrońców tej figurki, że przecież Inori jest drobnej skali i takie rzeczy jak ostrość włosów jest trudna do uzyskania… Wiecie co? A g… prawda. Skoro takie drobne figurki jak figmy potrafią mieć ostro zakończone grzywki, kucyki, elementy garderoby oraz akcesoria, to figurka o nieco większej skali już nie?
Po trzecie niedokładne malowanie. Ozdoby na włosach Inori
zostały niedbale pomalowane i mam wrażenie, że ich kolor w wersji finalnej jest
zbyt ciemny w porównaniu do oryginału. Na dalsze baty zasługuje cieniowanie
biało-przeźroczystej szarfy, która jest bardziej jednolita niż pocieniowana na
moim egzemplarzu.
Jakby tego było mało trafiły mi się różne błędy produkcyjne,
które nie należą do wymienionych wcześniej kategorii.
Na jej włosach trafiły mi się drobne, wystające grudki
pomalowanej mazi, którą dało się zdjąć albo grudki plastiku, które już nie
chciały odprysnąć. Z tego co wiem to mi się akurat poszczęściło bo ludzie
zgłaszali gorsze defekty np. na dłoni.
Nawet nie wspomnę o przekłamanej skali postaci pod którą GSC
ją wypuściło. Powiem tylko, że pomylili się o jakiś dobry centymetr w skali.
Może to nie dużo ale kiedy coś skalujecie to nawet i centymetr ma ogromne
znaczenie.
Jakie są moje osobiste odczucia związane z tą figurką?
Nie należę do tych osób, które wydają ponad 100 zł
miesięcznie na figurki lub, które mają pracę. Staram się łapać zlecenia ale na
razie bez rezultatu. Dlatego do pewnego momentu nie kupowałam statuetek.
Zwyczajnie nie było mnie na nie stać. Wolałam wydać dwa-trzy razy mniej na
figmę, nendoroida czy prize figure niż na coś co kosztowałoby mnie ponad 300
zł. Dlatego kiedy kupiłam Inori, była moją trzecią statuetką w życiu. Jej
wydatek był zaplanowany z wyprzedzeniem a i tak nie uzbierałam tyle kasy ile
powinnam.(z pomocą przyszła mi mama za co jej bardzo dziękuję) Szanuję każdy
wydany grosz na figurki i staram się nie kupować czegoś co mi się znudzi po
kilku tygodniach.
Możecie wyobrazić sobie moje rozczarowanie kiedy dostałam
Inori w swoje ręce. Nie wspominając już o figurkach, które mogłam nabyć zamiast
niej. (które notabene wyszły lepiej)
Wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Inori na zewnątrz wyglądała o wiele lepiej niż na mojej półce. Nie mam pojęcia czy to kwestia oświetlenia czy scenerii ale momentami miałam wrażenie, że trzymałam zupełnie inny egzemplarz. Nic nie mogłam poradzić na błędy w rzeźbieniu ale jej kolory wydawały się takie bardziej sympatyczne. Co ciekawe moja przyjaciółka, która pomagała mi w zdjęciach (tzn. robiła większość z nich bo ja + robienie zdjęć figurkom = fail) również to zauważyła. Nie pytajcie mnie jak to działa. Prawdopodobnie sprawdziła by się lepiej w roli skrzata ogrodowego niż małego dzieła sztuki za szklaną gablotką.
Moja pierwsza przygoda ze statuetką od GSC zakończyła się
smutnie i chociaż psioczę na Inori, to w głębi serca podoba mi się. Jednak nie
tak bardzo jakbym tego chciała.
Mam nadzieje, że kiedy kupię kolejną figurkę w skali od tej
firmy to będzie wolna od wad produkcyjnych a finalny produkt będzie dokładnie
tym na jaki liczyłam.
Informacje o produkcie:
Postać: Inori Yuzuriha
Seria:
Guilty Crown
Producent:
Good Smile Company
Typ figurki: Statuetka w skali 1:8
Zakupione na: AmiAmi.com
Cena: 5780 yenów za figurkę, 1290 za wysyłkę, razem około
300 zł
Data wydania: 2012/10/11
Oceny:
Rzeźba: 7/10
Malowanie: 8/10
Podstawka: 6/10
Radocha: 7/10
Btw, sorki za spóźnioną notkę. Miałam wyjazd za granicę i trochę z tym urwania głowy dlatego ani przez wyjazdem ani w trakcie nie dałam o sobie tutaj znaku życia. (mieli tylko płatny internet -sobs-) Ale już powróciłam i jestem gotowa wrzucać rzeczy na bloga już nieco częściej. Na razie sesja i uczelnia blokują mnie przed ogarnięciem tej strony. W przyszłości planuję tutaj nieco pozmieniać. Czy na dobre czy na złe, tego nie wiem. Ja mam nadzieje, że tylko i wyłącznie na dobre. :3
Osobiście kiedy pierwszy raz zobaczyłam tą figurkę to jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Szczerze mówiąc byłam i nadal jestem do niej obojętna.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie jej mina jest dosyć nudna, a zdjęcia Twojej Inori (%z cudownie udziwnioną twarzą) potwierdzają, że z mojej strony szału rzeczywiście nie ma ._.
Ugh... Jeszcze te zaokrąglone końcówki włosów... BLE. Trochę przypominają mi niepowtarzalne tradingi z Haruhi od Bandai X'DDD.
No, ale taka jest prawda. xD Ona jest strasznie przeciętnie wykonana i zabili cały jej urok z przedpremierowego prototypu. :C Nie polecam nikomu. Po tej figurce mam uraz do skalowanych figurek od GSC.
UsuńMam Ci przyniesc Rin zeby Ci ten uraz zmazac XD?
UsuńProszę bardzo. XD Nigdy nie widziałam dobrej statuetki od GSC z bliska. ;_;
UsuńPewnie tak ją skopali bo sama seria była tak beznadziejna (a postać nudna), że nie zasługiwała na taką ładną figurkę. Ja również należę do grona osób, które mimo, iż Guilty Crow od samego początku do końca uważają za serię bardzo słabą a do samej postaci nie pałają sympatią zostali zauroczeni tą figurką. Czegokolwiek by o Inori nie mówić trzeba przyznać, że design ma fajny. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po wydaniu figurki posypała się fala narzekań a finalny produkt okazał się tak znacząco odbiegać od oryginału. Szkoda, naprawdę szkoda, że GSC poszło w tak złym kierunku. Zamiast przykładać się do kontroli jakości skalowanych figurek wolą wydawać kolejnego, nudnego nendo...
OdpowiedzUsuńDla mnie seria stoczyła się mniej więcej w połowie bo przez pierwsze 10-11 odcinków to byłam przykuta do ekranu i oglądałam odcinek za odcinkiem. Szkoda, że seria zakończyła się tak a nie inaczej i że postać pomimo fajnego designu i głosu była nudna. Co nie zmienia faktu, że powinni się postarać i wydać dobrą figurkę, która by wypełniła niedosyt po anime. Zawiodłam się bardzo na GSC po wpadkach z Inori. Zawsze miałam ją za porządną firmę a tu psikus. Ich kolejne nendoroidy są coraz biedniejsze i nudniejsze i w dodatku na rynku jest ich przesyt... Tęsknie za czasami gdy nendoroidów było niewiele więcej niż figm i na prawdę fajnie oddawały postać.
UsuńBtw dzięki za komentarz~! :D
Umm jak patrze na zdjecia to az zal serce sciska, bo jak pamietam egzemplarz Guzca... wyglada on lepiej. Chyba mialas naprawde malo szczescia... FY GSC :/.
OdpowiedzUsuńJeżeli ona może wyglądać lepiej to aż mnie korci, żeby to zobaczyć. xD Po zdjęciach na Tsuki byłam pewna, że mi się trafiła 'ta z nieco lepszych egzemplarzy' bo widziałam gorsze defekty a tu psikus. ;_;
UsuńTo mi się od początku wydawała marna, ale jeszcze jakoś dało się to oglądać, natomiast tak jak mówisz, gdzieś w połowie zrobiła się tragedia. W całej serii podobał mi się tylko wspaniały OST i jedna scena bodajże w ostatnim odcinku z Darylem. Moim zdaniem pomijając głupie rozwiązania fabularne to przez mało wyraziste postacie został zmarnowany potencjał tej serii (bo niezaprzeczalnie takowy miała). Ale my tu mamy o figurce a nie o anime! haha Ja się w sumie cieszę, że aktualnie nic od GSC nie spełnia wymagań, by dostać się do mojej kolekcji. haha Miałabym obawy przed zamówieniem ich skalowanej figurki. A co do nendo to w pełni się z Tobą zgadzam, mnóstwo jednakowo dla mnie wyglądających, nudnych dziewczynek... O.o
OdpowiedzUsuńEch? xD Nie ma za co. Lubię komentować~
Byłam pewna, że kliknęłam na "odpowiedz", ale okazuje się, że nie... Ja i mój poziom ogarnięcia... =.=
UsuńNoo, ost jest genialny, słucham go sobie od czasu do czasu na ipodzie, tak samo jak openingów czy endingów. No ale... Wątpię, żeby kiedyś ktoś za GC wziął się od nowa i zrobił to anime tak jak należy bo chyba już nikomu nie będzie chciało się w nie inwestować, żeby tylko lepszą fabułę miało.
UsuńWłaśnie to była moja pierwsza skalowana figurka od nich i jak na razie zostanie moją ostatnią, chyba, że zdarzy się cud i wydadzą coś co później nie okażę się produkcyjnym koszmarkiem. >_>" Wcześniej kupowałam głównie nendosy z serii Touhou ale po ostatnich zapowiedziach to jakoś mi zbrzydły. Może dlatego, że dobór postaci mi się nie podoba a ich dodatki są biedniejsze z postaci na postać. ;_:
I tak dziękuję~! <3
I nie ma problemu, mi też czasem zdarza się kliknąć/skomentować nie tam gdzie trzeba. XD"
Tak, op i ed też są cudne. <3 Szkoda czasu, jak już spieprzyli to trudno, niech się tylko przy następnych seriach bardziej postarają.
UsuńJak to można sobie jednym marnym produktem zepsuć opinię... Przy czym ponoć ostatnio też wypuszczają figurki o wątpliwej jakości...
Ja ostatnio przeglądam te ich nowe nendo i przeglądam, bo chciałabym, by wydali jakiegoś wartego uwagi, którego mogłabym sobie kupić, ale kompletnie nic do mnie nie przemawia. Już nie mówiąc o tym, że na osobników płci brzydkiej nie ma nawet co liczyć...
No niestety. Tak to już jest. :C
UsuńNo właśnie. Ostatnio otworzyli się na osoby z poza Japonii i chyba przez to ceny podnieśli i zaczęli robić wszystko 'na odchrzań się'. Poza ich ostatnią śnieżną Miku i Madoką w kimonie to nic z nendosów nie przykuło mojej uwagi. I dobrze, więcej drobnych na inne rzeczy mi zostanie. xD
Tak, ta śnieżna Miku jest cudowna. Najnowsza Madoka też wyszła im przeuroczo. <3 To chyba magia kimon. haha
UsuńO, to ta piękna figurka, którą zachwycałam się już po ujrzeniu jej w magazynie otaku.
OdpowiedzUsuńTaaaak. Jest piękna do momentu kiedy wyciągniesz ją z pudełka i spojrzysz na te wszystkie defekty, które powstały w trakcie produkcji i porównasz jej twarz z twarzą prototypu.
UsuńI siema, wcześniej nie widziałam Cię komentującej tutaj. XD
Figurka jest prześliczna. Ze zdjęcia na zdjęcie coraz bardziej mi się podoba!
OdpowiedzUsuńBrzydka nie jest, ale faktycznie do Super rewelacyjnych nie należy D:. W porównaniu z prototypem wypada dość słabiutko. Twarz mi się wgl trochę z E.T. kojarzy... (siema, mój szalony mózg i jego skojarzenia)
OdpowiedzUsuńPodobnie ze swoim GaoGaiGarem od CM's Corp. miałem, choć w jego wypadku to nie tyle co kwestia wyglądu (tu nie mam większych zarzutów) co masakrycznie ciężkiej roboty przy pozowaniu. No srsly, żeby przy "Action figure" tak ostrożnie i delikatnie się ze stawami obchodzić, żeby coś nie pierdykło?
I jeszcze dłonie... ich wymienianie to koszmar po prostu. Siedzą w szczelinach tak mocno, że wyciągnąć je graniczy z cudem. Stąd postanowiłem nie umieszczać ich nigdy do końca po tym, jak raz je wyjąłem.
Obyś więcej takich rozczarowań figurkowych już nie miała~
No brzydka nie jest, ale w porównaniu do oryginału to bardzo słabo wypada... Jej twarz miała być jej największym atutem a tu psikus. :C
UsuńDLACZEGO E.T. -płacze-
Woah, to ktoś takie toporne rzeczy produkuje? Przecież u tego typu figurek, zmiana póz czy rąk/głów/etc powinna przebiegać bez większych kłopotów... Chociaż nie wiem czy to nie lepsze niż zbyt luźne stawy, gdzie wszystko Ci odpada a figurka nie jest w stanie utrzymać zgiętej nogi. XD Chociaż i to da się naprawić.
Też mam taką nadzieje. ;u; Dziękuję za pierwszy komentarz tutaj~!
>Dlaczego E.T. -płacze-
UsuńNie wiem, przez te oczy tak jakoś. I why u cry? Nie lubisz przesympatycznego kosmity? Do tej pory chyba tylko AVGN ze znanych mi ludzi go nie trawił.
A no produkuje, chyba że tylko Gao im tak wyszedł. spekulowałbym. Do tej pory żadna action figure jaką dopadłem (a kolekcjonuję głównie takowe) luźnych stawów nie miała. Ba, wymienianie łapek, broni itede przy modelach od Bandai czy takich figmach to istna przyjemność. A i wszystko ładnie na miejscu się trzyma i nie trza używać jakichś magicznych skilli żeby to i owo pozmieniać.
Co do odpadających/luźnych części - takie rzeczy tylko w bootlegach do tej pory chyba spotkałem.
A nmzc, pewnie będzie ich więcej~.
E.T. jest w porządku ale porównywanie jego wyglądu do Inori jest trochę... Przykre. Z tego co wiem AVGN lubi E.T. jako film, tylko z grą na Atari 2600 miał problem. (ba, film robi o tym...)
UsuńCo do luźnych części - w oryginałach też się takie rodzynki zdarzają. :D A to otworek za ciasny/płaski, a to za luźny... Część moich nendoroidów ma z tym problem.