Chijimi チヂミ

Hejka, ostatnio mam jakąś lepszą passę jeżeli chodzi o pisanie, bo co kilka dni swędzą mnie ręce do pisania. Poniższa recenzja, jest oto jednym z wyników tego tymczasowego przypływu motywacji. Właściwie to nie recenzja, a kolejny przepis. Na coś szybkiego, co prawda nie japońskiego, ale pochodzącego z japońskiego przepisu, który lekko zmodyfikowałam. Kto zamawiał koreańszczyznę? Łapki w górę~!

Chijimi (チヂミ), to japońska wariacja na temat popularnego w Korei, pajeon’u – młodej cebuli smażonej w cieście naleśnikowym z dodatkami. Oba wyglądają podobnie, za to to pierwsze można przyrównać do okonomiyaki, określanej mianem japońskiej pizzy. Jeżeli to wciąż Wam niewiele mówi, to chociaż zaprezentuje listę składników potrzebną do wykonania tego przesympatycznego naleśnika.


Na ciasto:
  • 100g mąki
  • 150 ml wody
  • 1 jajko
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 spory pęczek zielonej cebuli/młodej cebuli/szczypioru
  • 1 łyżka płatków bonito*


Na sos:
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • Kilka kropel Rayu lub oleju sezamowego z shichimi
  • 1 łyżka prażonego sezamu
  • Biała część cebuli, która została odkrojona od wcześniej kupionego pęczka

*opcjonalnie, bez nich mamy danie wegetariańskie






 Pęczek cebuli myjemy, odkrajamy od niego białą część a zieloną kroimy na 3 centymetrowe paski. W miseczce trzepaczką mieszamy resztę składników na ciasto. Kiedy jest gładkie i pozbawione ‘torebek’ z mąką, wrzucamy szczypior i opcjonalne płatki bonito, mieszamy aż wszystkie składniki pokryją się masą. Miskę przykrywamy i odstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę. Możecie też zostawić ciasto na noc, wtedy rano będzie gęściejsze i składniki ładnie się razem ogarną, co gorąco polecam.


Kiedy nasze ciasto poszło na wakacje, bierzemy się za sosik. Lekki, przyjemny, o specyficznym smaku, którego długo nie będziemy mogli zapomnieć. Jakbyście po liście składników tego nie wydedukowali, dominować tutaj będzie sezam.  Zanim wymieszamy nasze składniki, kroimy pozostałą cebulkę w kostkę a ziarna sezamu opiekamy na rozgrzanej patelni. Żeby nam się nie hajcowały, od czasu do czasu wstrząsamy patelnią.





Kiedy to mamy za sobą, mieszamy składniki sosu, starając się jak najdokładniej rozetrzeć drobinki cukru, dorzucamy cebulkę i sezam, lekko mieszamy. Właściwie to wszystko. Sos można wstawić do lodówki na noc i spokojnie w takim stanie może w niej przeleżeć ze dwa dni. Co jest dość na rękę, kiedy zostanie nam go trochę po pierwszym naleśniku. Na następny dzień zrobimy kolejny a sosik już będzie.


Czas na smażenie! Rozgrzewamy patelnie i nie szczędzimy oleju sezamowego. Powiedzmy, że dodajemy go nieco więcej niż zazwyczaj, czekamy aż się nagrzeje. Przekładamy ciasto oraz rozprowadzamy je szpatułką po całej powierzchni patelni. Aby ciasto nam się bardzo nie kleiło, szpatułkę możemy lekko natrzeć olejem. Dociskamy je mocno.


Smażymy na średnim ogniu, aż każda ze stron będzie przyrumieniona. Po odwróceniu, również dociskamy. W razie potrzeby możemy dodać więcej oleju. Po usmażeniu, przekładamy na talerz z papierem ręcznikowym, żeby nadmiar naszej sezamowej miłości nieco osiąknął i wyjmujemy sos.

Ciasto było za słabo przysmażone i nie przeżyło przewracania... ;_;

Naleśnik kroimy na wąskie paski, a te z kolei na małe kwadraciki. Układamy je talerzykach a sos przelewamy do miseczek. Potem łapiemy za pałeczki i wcinamy. Trudno powiedzieć co w tym przepisie jest lepsze – sos czy samo ciasto. Jedno drugie uzupełnia i tworzy zgrabny duet. Z przepisu wychodzi nam ilość w sam raz dla dwóch osób lub jednej bardzo głodnej.





Jest to idealne danie na przystawkę, albo pożywne śniadanie. Nic tylko zajadać. Co najważniejsze – jest tylko z kilku składników. Sam sos jest oczywiście opcjonalny, więc możecie go zastąpić czym tylko chcecie. Dajcie znać czy przepis przypadł Wam do gustu!

Ciasto po jednej dobie.
Czas przygotowania potrawy: 30 minut przygotowania i smażenia + 1 godzina lub więcej leżakowania ciasta
Egzotyczne składniki:  olej sezamowy, rayu, bonito
Koszt jednej porcji: około 3-4 zł*
*Zakładając, że nie liczymy całkowitego kosztu kupienia produktów tylko sumę od ilości użycia w przepisie.

Oparte na przepisie od Runnyrunny999.


Praktyka czyni mistrza.
Idealne chijimi!
Uwaga, poszłam z duchem czasu i założyłam fanpejdża na Facebooku. Będę tam umieszczać dodatkowe info oraz odpowiadać na Wasze pytania. Dodatkowo możecie do mnie ćwierkać na Twitterze albo podglądać moje uchwycone chwile na Instagramie. (często fotografuje rzeczy, które pojawią się na blogu) Na portale możecie wejść, klikając jedne z ikon na samej górze, po lewej stronie. Tymczasem, do zobaczenia~!

15 komentarze:

  1. Twoje gotowanie zawsze tak smakowicie wygląda. <33 Aż się zrobiłam głodna. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz... xD ale to chyba dobrze. :3

      Usuń
  2. Ugh, ten sezam i olej sezamowy mnie powstrzymują od skorzystania z przepisu, bo w mojej wsi takich rarytasów nie znajdę :P.

    Dodają na insta i twitterze (twitter to w sumie mój internetowy dom - dodaje cie z prywatnego konta, ale mam jeszcze to rysunkowe, ale jego nie używam do obserwowania XD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kiedyś będziesz w Kielcach to pójdź do Tesco w Galeriii Echo i nabądź. xD Olej sezamowy jest w dziale ze skośnymi rzeczami a sezam leży sobie w dziale z mąkami, suszonymi owacami i orzechami... na samym dole. Nie należą do bardzo drogich więc nie martw się~

      Okej, dziękuje. :3

      Usuń
  3. Byłoby fajne, gdyby nie te kawały szczypioru, jakieś takie nieapetyczne. No ale ja jestem w tej chwili najedzona i dopycham się ciastkami, więc żadne jedzenie nie wygląda mi interesująco.
    Jak fajnie, że dajesz linki do innych mediów, gdy się ostatnio martwiłam czy żyjesz, jestem pewna, że wtedy nie było żadnych danych kontaktowych :3
    I nawet Tumbler z rysunkami jest, i Twitter, fantastycznie :3:3:3 Stalku stalku :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednym słowem wygląda "mniam", może dlatego, że jestem strasznie głodna ;) Lubię takie wariacje "naleśnikowe".

    OdpowiedzUsuń
  5. Om nom nom. Rzeczywiście przypomina trochę okonomiyaki. Jadłabym :c ale jestem biednym studentem XDDD. Och! Fanpage! Od razu lecę lajkować >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest takie znowu drogie... xD" Właśnie idealne na wypasione studenckie śniadanko po ciężkim tygodniu. :3c Yay~!

      Usuń
  6. ...młoda cebula smażona...
    Cebuli nie lubię, a smażenie to dla mnie zło :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu mam pytanie... Otóż pomijając to, że jestem śmierdzącym tchórzem chciałam zapytać się o jedną rzecz. Jeśli figurka ma być wydana w styczniu i wtedy mają ją już dostać i wysłać, to czy jest jakiś limit składania ofert? Czy nie ma tutaj żadnych wymysłów i zamówienia można składać do stycznia, po prostu?
    Wybacz, ale wolę mieć wszystko w małym palcu przy składaniu zamówienia. Tak, wiem, marna wymówka...~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz za późną odpowiedź, miałam urwanie głowy na uczelni. >_<
      Zazwyczaj tak, ale może się też zdarzyć tak, że zapas w sklepie się wyczerpie i będą wyprzedane przed miesiącem wydania. Tutaj jest ruletka. Najlepiej złożyć zamówienie od razu, jeżeli jest się tego pewnym na 100%.

      Usuń
  8. Nie ma sprawy ;)
    Znalazłam na eBayu sklep AmiAmi... I właściwie wygodniej by mi było zamówić coś stamtąd, ale... nie wiem, czy figurka na pewno po dacie wydania tam będzie. Ale o to już trzeba się pytać tych z AmiAmi... Dzięki za pomoc. Chciałabym, żeby bez oficjalnej strony AmiAmi się obeszło, bo co ja się naczytałam o problemach wszelkiej maści ze skladaniem zamówienia... O niektórych z nich nawet bym nie pomyślała... eBay wydaje się znacznie prostszy w użytkowaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie Ty takie problemy wyczytałaś? Ja tam robię zakupy od kilku lat i jeszcze nigdy mi nie zrobili problemu. Zawsze wszystko przebiegało bezproblemowo, nawet kiedy z mojej winy musiałam anulować zamówienie. (czego nie należy nadmiernie wykorzystywać) Odpisują dość szybko na maile, starają się pomóc jak mogą. Na AmiAmi masz zawsze pewność, że ich towar jest oryginalny, bo na eBayu jest masa podróbek, a te od Japońskich użytkowników często mają kosmiczne ceny... Jak coś to mogę pomóc ze złożeniem zamówienia. Tylko proszę o kontakt na maila albo na FB, bo tam częściej bywam. ;3 Mam nadzieje, że conieco pomogłam.

      Usuń
    2. Po prostu, wpisałam coś w stylu: "jak robić zakupy na AmiAmi" i wyskoczyły różne tematy na forach... Ale skoro mówisz, że to takie proste...
      Najpierw spróbuję przekonać mamę do zrobienia tam zakupów... Jak to nie wypali, wtedy się z Tobą skontaktuję. I strasznie dziękuje za tą pomoc, tyle wspaniałych rad... :D

      Usuń
  9. Ale wpierw napiszę do nich na eBayu.

    OdpowiedzUsuń

 

Zaprzyjaźnione strony

O mnie

Moje zdjęcie
Zbieram różniste różności od dziecka. Teraz jest czas na figurki made in Japan z pieczątką z Chin (a może na odwrót..?). Przygotujcie się na zrzędzenie, opinie, recenzje, szmery bajery oraz zdjęcia właściwie czegokolwiek co może mi wpaść w ręce i pachnie chociaż trochę Japonią i nie tylko, bo w sumie czy jest powód by NIE zrobić wpisu na temat małej moe przywieszki?