SALATI PREZIOSI: DRAGON BALL Z & HELLO KITTY

Hej, dzisiaj dodam nieco leniwy post, ponieważ łapie mnie przeziębienie i jestem zmęczona po ‘kampanii wrześniowej’ na mojej uczelni. Na szczęście osiągnęłam zamierzony cel i mogę na spokojnie nacieszyć się dodatkowymi dwoma tygodniami wakacji. Mam nadzieję, że powrót do szkoły nie był aż taki brutalny i że po trochu przyzwyczajacie się do jesiennej aury za oknem. Skoro o wakacjach mowa… Nigdzie szczególnie nie byłam w okresie letnim (minus wizyta we Wrocławiu i Strzelinie) ale udało mi się wcześniej zobaczyć kawałek Włoch i Chorwacji. Ale po kolei.



Mam dziwny nawyk szukania czegoś japońskiego w nowym miejscu, które widzę po raz pierwszy na oczy. To tyczy się jedzenia jak i oczywiście prasy. Także, jak moja rodzina udaje się gdzieś poza granice naszego kraju, to zawsze proszę o coś ‘skośnego’. Ja wiem, że to brzmi dziwnie, ale taka już jestem. Podczas mojego krótkiego pobytu we Włoszech, natrafiłam na licencjowane chipsy z Dragon Ballem Z dla chłopców i Hello Kitty dla dziewczynek.



Zaciekawiona chwyciłam jedną paczkę ‘na spróbę’ a kolejne dwie tuż przed odlotem aby wypróbować je po powrocie. Jak wrażenia?


Były drogie. Za niedużej wielkości paczuszkę, producent zażyczył sobie prawie jedno euro. Ja rozumiem, że dla Włochów 1 euro to jak dla nas 1 złoty, ale bez przesady. Żeby osłodzić (chyba bardziej rzucić solą na otwartą ranę…) nam wydatek, w każdej paczce znajdować się miał gadżet.



W pierwszej paczce z Dragon Balla, znalazłam kapsułkę a’la z Kinder niespodzianki, z dość tanim nieśmiertelnikiem z podobizną Vegety. Niestety zapodziała mi się w podróży i nie zdążyłam jej obfotografować. W drugiej, zjedzonej już w domu, znalazłam dwie gumowe przywieszki o dość wątpliwej jakości. Nikt cudów się nie spodziewał, ale mogli by się postarać… Powylewana farba nigdy nie robiła dobrego wrażenia, a tacy Francuzi potrafili dodać dobrej jakości gumowe zawieszki z pokemonami do lodów za podobną cenę. Pewnie mieli innego dostawcę.




Co było w Hello Kitty? Producent obiecał nam różnorodną kolekcję plastikowych pierścionków z pomadką do ust. Wieczko do mojego było złamane i nijak się trzymało kupy.


Smak? Coś pomiędzy Lay’sami solonymi a budżetowymi z tanich sieciówek. Źle nie było, ale szału też nie.
Podsumowując wydałam 3 euro na średniej jakości chipsy i kiepskie gadżety od handlarza podróbkami z ruskiego bazaru. Dlaczego więc je kupiłam? Bo jestem wzrokowcem. Opakowania były kolorowe i dobrej jakości, przez co spodziewałam się podobnego standardu również wewnątrz. Nie będę kłamać i przyznam się, że po prostu też chciałam kupić włoskie snaki z postaciami z anime. I to w sumie tyle. Cel został osiągnięty, ale nie czuję się z tym dobrze.

Na szczęście poza nieszczęsnymi chipsami, dorwałam coś o wiele lepszego, o czym przekonacie się wkrótce.

Czy sięgnę po nie raz jeszcze? Nie.

Smak oceniam na: Dostateczny +

Informacje o produkcie:
SALATI PREZIOSI: DRAGON BALL Z & HELLO KITTY
Producent: PREZIOSI FOOD, Włochy
Wartość odżywcza w jednej porcji:  164 kcal
Zakupione w: Niepamiętamnazwymarketu, Trieste, Włochy.
Dostępne: Włoskie markety.
Cena: 0,99€ (ponad 4 zł)

Ogłoszenia parafialne.

W tę sobotę możecie spodziewać się kolejnej notki z cyklu ‘MadokoweSoboty’ oraz serdecznie zapraszam Was na Piascon. Mao będzie prowadzić panel o figurkach oraz planowane jest sporo atrakcji. Niestety nie będę w stanie się tam wybrać, jednakże mam nadzieję, że będziecie się tam dobrze bawić. Będę Was wspierać duchowo. ^o^ Do usłyszenia~

12 komentarze:

  1. W porządku, ja też bym to kupiła ze względu na opakowanie! XDD Podjarałabym więc wręcz, bo to... Dragon Ball i Hello kitty! Ale za taką cenę i marne efekty w środku :C... bu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czar prysł w drugim opakowaniu. ;_; (nieśmiertelnik był najlepszym z tych trzech pierdółek...)

      Usuń
  2. Jak ja lubie pierdoletki z jedzenia, mam do nich slabosc od dziecinstwa XD Ale zdecydowanie nie ta cena.

    Nie wiem jak ja bym nerwowo przezyla u nas poprawki, na szczescie przez 5 lat udawalo mi sie ledwo, ale w okolicach pierwszego terminu. Chyba, ze wykladowcy bardzo sie zmienili ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. xD (od czasu do czasu kupuję kinder niespodziankę albo jogurt z fantem)

      Mi zazwyczaj też udawało się wszystko za pierwszym razem ale nie tym razem. (masło maślane 8D) licencjat + wyjazdy + projekty + kupa zaliczeń = chaos. I tak jestem w szoku, że tylko dwa przedmioty miałam zostawione. o.O

      Usuń
  3. Nie jestem wzrokowcem, ponoć... ale chipsy z DB pewnie bym kupiła. haha <3 Faktycznie cena, dla nas, polaków nieciekawa. Tak jak mówisz, najlepiej z tego wszystkiego prezentuje się opakowanie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta folia była taka miła w dotyku... ;u; Taka jak z 'lay's z pieca'. I kolory takie fajne... Ale serio, 4 zł za ładną folię, garstkę chipsów i tandetną pierdółkę? Największy koszt produkcji to było opakowanie i ta zabawka...

      Usuń
  4. Z ciekawości też bym kupiła xD Raz, na posmakę. Bo cena jest wysoka jak na taką paczusie. Kiedyś widziałam jak ktoś je na jakiejś polskiej stronie sprzedawał w podobnej cenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako ciekawostka są fajne, ale na dłuższą metę mogło by się od nic zrobić nie dobrze... (albo nasz portfel by na nas zaczął polować)
      Serio? Ciekawe. o.o Chętnie bym to zobaczyła.

      Usuń
  5. Kupiłabym sobie :D Nawet jeśli drogie i nie za fajne, to zawsze opakowania mają cudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wszystkie wywaliłam... orz

      Usuń
  6. Czipsy jak czipsy, dodatek do dodatku :D
    http://www.youtube.com/watch?v=Fbw96BIvcks&feature=endscreen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mwahaha, dokładnie. :D
      Yay, Bad Apple. <3

      Usuń

 

Zaprzyjaźnione strony

O mnie

Moje zdjęcie
Zbieram różniste różności od dziecka. Teraz jest czas na figurki made in Japan z pieczątką z Chin (a może na odwrót..?). Przygotujcie się na zrzędzenie, opinie, recenzje, szmery bajery oraz zdjęcia właściwie czegokolwiek co może mi wpaść w ręce i pachnie chociaż trochę Japonią i nie tylko, bo w sumie czy jest powód by NIE zrobić wpisu na temat małej moe przywieszki?