Pamiętam jak po obejrzeniu anime Puella Magi Madoka Magica,
byłam oczarowana klimatem serii i chciałam zobaczyć ją w wersji mangowej. Wtedy
dowiedziałam się, że powstaje interpretacja anime w wersji papierkowej plus dwa
inne spin-offy. Jakiś czas po premierze
wszystkich trzech tomów, zastanawiałam się czy zawitają one do Polski. Liczyłam
na to, że jak nie polską edycję to chociaż może niemiecką przeczytam. Niestety
obie zostały zapowiedziane w tym samym terminie, wyprzedzone przez Hiszpanię,
US i Francję. Nie wiem jak to działa, ale nie spodziewałam się tego, że
dostaniemy tomiki w podobnym czasie co Niemcy.
Co by nie przeciągać, czas na właściwą recenzję. Będę
starała się unikać spoilerów, a jeżeli się pojawią, to będą ukryte pod białym
kolorem tekstu. Odczytanie będzie na Wasze ryzyko.
Seria liczy sobie 3 tomiki z 4 rozdziałami na każdy, co daje
nam razem 12. Czyli dokładnie tyle, ile było odcinków w anime. Za historię
odpowiedzialna jest grupa Magica Quartet z Genem Urobuchim na czele.
(Fate/Zero, Suisei no Gargantia, PSYCHO-PASS) Na tym jednak kończą się
podobieństwa. Już wyjaśniam.
Fabuła:
„Jeszcze nie wie, czy
to spotkanie było zbiegiem okoliczności, czy też musiało się wydarzyć. Jednak
na pewno będzie ono tym, co zmieni jej przeznaczenie.”
Rozdziały:
Chyba spotkałam ją we śnie... Jak mogłabym tego żałować? Nie mogę im tego wybaczyć
Byłabym taka szczęśliwa! To wszystko jest takie dziwne Nie chce na kimkolwiek polegać
Nie ma się czego bać Czy naprawdę potrafisz stawić czoła temu, co czujesz? Mój ostatni drogowskaz
Cuda i magia istnieją Jestem taka głupia Moja najdroższa przyjaciółka
Cuda i magia istnieją Jestem taka głupia Moja najdroższa przyjaciółka
Dziwny sen o tajemniczej dziewczynie, walczącej na śmierć i
życie z nadnaturalnym tworem, wytrąca Madokę Kaname z jej dziennej rutyny.
Niechętnie wstaje z łóżka i po krótkiej rozmowie ze swoją mamą, biegnie na
zajęcia z tostem w ustach. Rozpogadza się, spotykając dwie przyjaciółki po
drodze, Sayakę i Hitomi. Dziwne uczucie powraca kiedy Madoka dowiaduje się, że
do jej klasy będzie uczęszczać dziewczyna, którą widziała w śnie. Nazywa się Homura
Akemi. Na dodatek ta zachowuje się jakby
faktycznie już ją wcześniej widziała i ostrzega przed staniem się kimś kim nie
jest. Po tym, dziewczyna szuka porady u Sayaki, która ją wyśmiewa za ‘wybujałą
fantazje’ i zaprasza na wspólny wypad do galerii handlowej. Kiedy wszystko
wygląda na to, że już nic dziwnego w tym dniu się nie przytrafi, Madoka słyszy
głos wołający ją o pomoc. Podążając za nim odnajduje poranionego, białego
stworka, przypominającego skrzyżowanie lisa z królikiem. Wtedy też zdaje sobie
sprawę, że Homura stoi za zranieniem stworka i że wygląda na niebezpieczną
osobę. W porę pojawia się Sayaka, która stara się pomóc przyjaciółce w
ucieczce. Niespodziewanie dwójka zostaje uwięziona w barierze zakrzywiającej
rzeczywistość, gdzie stanowią idealny cel ataku przebywających tam istot. W
ostatniej chwili wkracza na scenę nowa postać – Mami Tomoe, która wyznaje, że
jest czarodziejką i że zostały zaatakowane przez wiedźmę. Po walce, uzdrowiony
stworek, przedstawia się kim jest i prosi Madokę oraz Sayakę, aby zawarły z nim
kontakt i stały się czarodziejkami. Jaki jest powód Kyubeya, skąd biorą się
wiedźmy oraz jaka naprawdę jest Homura, dowiecie się czytając serie.
Dopowiem tylko, że nie spodziewałam się, że Homura zostanie
moją ulubioną czarodziejką. (tak jak nie spodziewałam się sceny śmierci jednej
z głównych bohaterek już na wstępie…)
Postacie:
PMMM serwuje nam dość bogaty wachlarz osobowości. Zdaję
sobie sprawę z tego, że nie są jakoś głęboko napisane, ale każda ma cel oraz
odmienny charakter niż reszta. Z piątki dziewczyn, jestem pewna, że którąś
polubicie lub się z nią utożsamicie. Po krótce opisze je tutaj:

Akemi Homura – tajemnicza i zdystansowana . Taką ją
poznajemy na początku serii. Jest też najbardziej spokojną i zimną z całej piątki.
Przez swoje opanowanie, ma opinie osoby bez serca i nie jest zbytnio tolerowana
przez resztę dziewczyn, z wyjątkiem Madoki.

Mami Tomoe – najstarsza z grupy, elegancka dziewczyna,
starająca się wypaść jak najlepiej przed oczami młodszych koleżanek ze szkoły.
Mieszka sama w eleganckim apartamencie przez co lubi zapraszać do siebie gości
i częstować ich czymś słodkim.
Kyouko Sakura – ostatnia czarodziejka, którą poznajemy. Jest
arogancka, bezczelna i zawsze widziana w towarzystwie jedzenia. Zachowuje się
agresywnie, ma niewyparzony język oraz nie chodzi do szkoły, do której
uczęszczają pozostałe dziewczyny.

Kyubey – tajemnicza istota, której zależy na przemienieniu
dziewczyn w czarodziejki, w zamian, oferując im spełnienie życzeń. Jego
prawdziwe motywy są nieznane.
Co ciekawe każdej dziewczynie jest przypisany charakterystyczny
kolor. Jeżeli mieliście kiedyś psychologię barw w szkole/na studiach lub też
słyszeliście o niej, to wiecie, że każdy kolor ma swoje znaczenie. Wszystkie z
nich pasują jak ulał do swoich czarodziejek.
Z Madoką jest kojarzony róż, przez co wydaje się być
dziecinna, do rany przyłóż, energiczna oraz jest to kolor współczucia i
zainteresowanie drugą osobą. Fiolet pasuje do Homury, jest kolorem łagodnym,
dla osób z jasno ustalonym celem. Błękit jest kolorem spokoju, mobilizowania do
pracy o swoistym chłodzie i posiada oceaniczną głębię. Żółty jest barwą
zazdrości ale też dodaje zastrzyk energii oraz radości osobie, która się nim
otacza. Czerwony kojarzy się przede wszystkim z agresją, silnym pobudzeniem jak
i z ogniem i ciepłem.
Styl:
Za rysunki odpowiedzialny jest artysta kryjący się za pseudonimem ‘hanokage’. W trzecim tomie wyjaśnił, że pierwsze dwa tomy miały dokładnie podążać za fabułą, dlatego nie miał pełnej swobody. W trzecim tomie, już pozmieniał kilka konceptów, a na pewno przerobił bronie po swojemu. Nie wiem czy ten zabieg był udany czy też nie, nie przywiązywałam do tego większej uwagi.
Sceny walk, tak jak mangaka sam przyznał, są krótkie i inne
niżeli w wersji animowanej, ze względu na to, że nigdy nie dorównałby im na
papierze, no i miał określoną liczbę stron do zapełnienia. (serio? To są jedne
z cieńszych tomików jakie w swojej kolekcji posiadam…)
Skoro już wiemy, że w designie postaci i broni jest różnica,
to jak z wrażeniem ogólnym?
Styl hanokage jest specyficzny. Różni się od projektu postaci,
stworzonych przez Aoki Ume. (znaną między innymi z Hidamari Sketch) Nawet
Kyubeya przedstawiał nieco inaczej, względem anatomii oraz mimiki. Chociaż
potrafił narysować go w stylu znanym z anime. Widocznie taki miał kaprys.
Bardzo podobały mi się kolorowe ilustracje oraz okładki przez niego
zaprojektowane, ale również nie podobało mi się kilka innych rzeczy. Sceny walk
są dość krótkie, nie czuć w nich całej tej… ‘magii’. Przelatuje się je wzrokiem
dość szybko i od razu widać, że są piętą achillesową mangaki. Niektóre ujęcia
postaci są bardzo statyczne i brakuje im
wyważonej mowy ciała. Nawet jeżeli możemy odczytać emocje z twarzy postaci, tak
ich ciała wyglądają jakby należały do kogoś innego. Na szczęście z czasem
artysta się rozkręca i statycznych ujęć bohaterek jest coraz mniej.
Sekcja spoilerowa:
Brakowało mi pokazania pogrzebu Sayaki, tak jak to było
wspomniane w anime. Właściwie nie wiadomo, co się dzieje z ciałem Sayaki, nie
ma o tym żadnej wzmianki. Także relacje Madoka – rodzina są bardzo spłycone.
Tak jak zmieniony design niektórych broni, nie robi mi różnicy, tak Homura w
kucykach i w gotyckiej sukience już tak. Dlaczego wygląda aż tak inaczej? Jej
wygląd na koniec serii w anime był bezbłędny i świetnie wyglądała ze wstążkami
od Madoki. Ale jak już wcześniej wspomniałam, artysta mógł robić co chciał pod
koniec serii, więc to był tylko i wyłącznie jego kaprys. Czy udany czy nie, już
nie wiem.
Na plus zasługują dodatkowe sceny, takie jak epilog na końcu
trzeciego tomu, zakończenie walki Oktavii i Kyouko oraz dość brutalne
przedstawienie śmierci Mami. (względem anime)
Wydanie:
Za polską wersję, odpowiada wydawnictwo Waneko. Napisałam,
że zdziwiła mnie późna zapowiedź wydania u nas mangi, również zdziwiło mnie
wydawnictwo, które zdecydowało się po nie sięgnąć. Waneko od jakiegoś czasu
lubi zaskakiwać nas swoimi nowymi propozycjami i wychodzi im to świetnie. Od
jakiegoś czasu stali się moim ulubionym wydawnictwem. Jednak, żeby ta recenzja
była obiektywna, trzeba by prześwietlić ich wydanie. Manga drukowana jest na dobrej jakości papierze, nadruk jest
nasycony, nie rozmazuje ani nie palcuje przy dotyku. Okładka jest lekko
powlekana, zawiera dodatkowe bonusy pod dołączoną obwolutą. Sama obwoluta jest
drukowana na śliskim papierze, jest dość wytrzymała a sam nadruk sprawie
wrażenie wyważonego kolorystycznie.
Wewnątrz znajdziemy częściowo przetłumaczone onomatopeje. Te
większe, zasłaniające większość kadru pozostały niezmienione, dodano jedynie
polskie odpowiedniki obok. Te mniej inwazyjne, zostały całkowicie
przetłumaczone i zastąpione. Nie przeszkadza mi to.
Do użytego fontu trzeba przywyknąć, ale po chwili przestaje
przeszkadzać. (przynajmniej mnie trochę z początku irytował)
Tłumaczenie jest dość wierne, spolszczyli to co trzeba było,
zostawili również to co trzeba. Nie mam do czego się przyczepić. Jedynie
niektóre wulgarne wyrażenia, brzmią dziwne, wypowiedziane z ust bohaterek. Nie
wiem, pewnie to tylko mi przeszkadzało.
Do reszty nie mam zastrzeżeń.
Manga czy anime?
Odpowiedź jest jasna. (przynajmniej z mojej strony) Polecam
najpierw obejrzeć anime, a mangę zostawić sobie w roli ‘smaczka’ na zakończenie
przygody z Madoką. Papier nie odda specyficznej animacji studia Shaft,
niepokojącej ale szalenie dobrej muzyki oraz emocji/ducha serii. Co nie oznacza,
że manga jest zła. Jest inna, widzę ją jako dopełnienie serii animowanej niżeli
alternatywę. Inaczej sprawa się ma w ‘Different Story’, która przedstawia
historię z innej perspektywy, w innej rzeczywistości. Za historię odpowiada sam
mangaka i muszę przyznać, że wypada o wiele lepiej niż standardowa Madoka w
jego wykonaniu. Jeżeli Waneko zdecyduje się na wydanie kontynuacji, to byłabym
w niebie. Możecie zachęcić ich do wydania pisząc w tym temacie lub na forum. UPDATE: Waneko wyda 'Different Story' już w maju, hura~!
Jeden z ulubionych cytatów. |
Wydawnictwo: Waneko
Tłumaczenie: Jan Świderski
Weryfikacja: Anna Bęcal (pierwszy i trzeci tom), Joanna
Kochanowska (drugi tom)
Przygotowanie do druku: Martyna Taniguchi
Korekta: Anna Farion, Jolanta Dereń, Sylwia Przygoda
Druk i oprawa: Drukarnia ReadMe w Łodzi
Cena: 19,99 zł w tym 5% VAT
Wiadomość z ostatniej chwili, hanokage narysuje adaptacje ostatniego filmu z PMMM: Rebellion.
Mam nadzieję, że dotrze do mnie kiedyś trzeci tomik, haha XD Mi w sumie anime jednym uchem wlatywało, drugim wylatywało, na czytaniu mangi przynajmniej jestem bardziej skoncentrowana i mniej mi umyka haha. BTW przy anime czasem miałam na początku takie "a co to za muminy, na fanartach takie nie były" XDDDD
OdpowiedzUsuńTak tylko drobniutkie doczepienie się:
OdpowiedzUsuń"Wybujałą" nie "wybujaną" fantazję.
Tekst fajny i napisany prostym do zrozumienia językiem. Również przejrzysty i czytelnik się w nim raczej nie pogubi.
Mi się styl mangaki akurat podoba. Jest inny, ale nie mniej uroczy moim skromnym zdaniem.
Nie podoba mi się jedynie fakt, że nadał Kyuubeowi mimikę... po co...
Kolorowe ilustracje faktycznie są najlepsze. Zwłaszcza ta z tomu drugiego, z Sayaką (jest prześliczna)
Odnośnie tych bonusów pod obwolutą - sprawdziłem je i powiem szczerze, że to takie "suchary" trochu jak dla mnie... nijak mnie nie rozbawiły. Ale to może kwestia tego, że ja w innym humorze gustuję.
Osobiście w wydaniu mangowym nie podobało mi się najbardziej to, że autor nie podjął jakiejkolwiek większej polemiki z animowanym oryginałem. Zmiany wprowadzone w tomiku trzecim są ciekawe, fakt, ale jednak nadal mi czegoś brakuje...
Co do wulgaryzmów - nie jest tak źle, jak w przypadku Saiyuki. W Madoce tylko Kyoko czasami zaklnie, a we wspomnianej mandze Sha-Gojyo i banda bluzgają radośnie na lewo i prawo, co chwilami jest żenujące po prostu (Ja rozumiem, że "Karaluch" człekiem wykształconym nie jest, ale żeby Sanzo tak Kur... co chwilę rzucał? Serio?)
Manga bardzo mi się podobała. Kreska moim zdaniem lepsza, niż w anime, z wyjątkiem tych scen walki właśnie.
OdpowiedzUsuńKolorowymi ilustracjami jestem zachwycona <3
Bardzo fajnie napisana recenzja :D
Wtf. W ogóle myślałam, że... Madok będzie więcej tomów O___o ja pinkole. Ruszam po ostatni!
OdpowiedzUsuńI szczerze powiem, że na pewno lepsza grafika w mandze, niż w anime, gdzie mnie wręcz dobijała. Ogółem i to i to ma klimat, choć z muzyką to wszystko lepiej wygląda~ :3
Mam wszystkie 3 tomy i pięknie prezentują się na mojej mangowej półce ^o^ Myślę, że anime jest nieco lepsze, ale w końcu grafika jego i efekty specjalne robią swoje ;)
OdpowiedzUsuńOjej, również jestem zaskoczona, że manga ma tylko trzy tomy. W zasadzie oglądałam tylko kilka pierwszych odcinków, ale Madoka jakoś szczególnie nie przypadła mi do gustu. Choć mówiłaś, że anime lepsze, to jednak mangę chętnie bym przeczytała :).
OdpowiedzUsuńJak łądnie napisana recenzja. <3 Kolorowe strony prezentują się naprawdę ładnie, szkoda, że tomiki są takie cieniutkie, sama Madoka to tytuł nie dla mnie, więc to tyle co mogę na ten temat powiedzieć. xD
OdpowiedzUsuńWszędzie Madoka ostatnio :D Chciałam kupować, ale jakieś takie cienkie tomiki, no ile tyle innych tytułów.
OdpowiedzUsuńCo ja bym dała, żeby mieć wszystkie 3 tomy...! Żałuję, że będąc w Empiku, nie kupiłam 2 tomu, teraz już go nie ma ;(
OdpowiedzUsuńMa być wydana kontynuacja jeżeli Madoka się dobrze sprzeda. Więc pewnie to zrobią :D
OdpowiedzUsuńMangi nie widziałem, widziałem anim i jest naprawdę niezły, pomijając oczywiście zakończenie, który po prostu mogło by być lepsze
OdpowiedzUsuń